poniedziałek, 12 czerwca 2017

Tarragona...

W drodze powrotnej do domu z naszego górskiego wypadu (patrz poprzednie wpisy), odwiedziliśmy Tarragonę.

Zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie!
Z ciekawostek, to z tych okolic właśnie pochodzą pierwsi Castellers (ludzkie wieże), które to od 2010 roku zostały wpisane na listę UNECSO.

Castellers bardzo lubię i podziwiam, ale Tarragonę pokażę Wam z innej strony.

Miasto słynie z rzymskich ruin nad samym morzem (notabene też znajdujących się na liście UNESCO), z ładnych plaż,...

sobota, 10 czerwca 2017

Montañas de Costa Dorada cz.3

Dziś ostatnia już część tryptyku.
Jeśli lubicie klimatyczne miasteczka, Montblanc jest punktem obowiązkowym w tym regionie. To perełka górskiej prowincji Tarragony. Nie jedyna, moim zdaniem!
Pięknie położone średniowieczne miasteczko, robi niesamowite wrażenie. Po tamtejszych uliczkach można się włóczyć bez końca. Zapraszam na spacer.

czwartek, 8 czerwca 2017

Montañas de Costa Dorada cz.2

W poprzednim poście pokazałam Wam Monasterio de Poblet, zatem dziś jedno ze średniowiecznych misteczek L'Espluga de Francoli i trochę tamtejszej natury i kojących, łagodnych szlaków.


Spokojne miasteczko z pięknie zachowanym średniowiecznym  centrum. Dobrze oznakowany szlak historyczny poprowadzi nas w każdy warty obejrzenia zakątek. Byliśmy sami i to jeszcze bardziej podbijało uczucie wchłaniania tamtejszej atmosfery.

Dodatkowo polecam odwiedzić tamtejszą jaskinię Cova de Font Major! Jest genialna dla dużych i małych oraz winnicę, żeby zaopatrzyć się w pyszny wermut :)

wtorek, 6 czerwca 2017

Montañas de Costa Dorada cz.1

...czyli góry rzut beretem od wybrzeża.

Pojechaliśmy w kolejny zakątek Hiszpanii. Często ten, kto mieszka w mieście, szuka natury i na odwrót. Tak jest z nami. Góry nad nadmorską miejscowością Terrasa były tym, czego szukaliśmy. Świętowaliśmy tam na początku maja urodziny naszego psiaka, rocznicę ślubu i hiszpański Dzień Matki. I było git.

To jeden z najmniej zaludnionych regionów w tej okolicy. Przybyliśmy tam w środę po południu i moje dziecko przez kilka dni pytało: "Mamo, a gdzie są wszyscy ludzie?"
W końcu przyjechało kilku na weekend :)

Okolica bajeczna. Winnice, lasy z licznymi szlakami do wędrówek, gaje oliwne, górujący nad wszystkim klasztor Monasterio de Poblet i okoliczne średniowieczne miasteczka (Montblanc)...czego chcieć więcej?

Do tego przewyborne czerwone wino i pyszny wermut (wyroby tutejszych winnic oczywiście)!

A teraz kilka fot :)

 Wspomniany klasztor Poblet, który był najczęściej fotografowanym przeze mnie obiektem, bo widzieliśmy go z naszego tarasu :)


środa, 5 kwietnia 2017

La Isla Bonita (część ostatnia)

Jeszcze nie tak dawno temu byłam zdecydowanym przeciwnikiem odwiedzania jakiejkolwiek wyspy kanaryjskiej. 
Dlaczego? Wydawały mi się nudne, za gorące, zdecydowanie za mało zielone, suche i przede wszystkim mało atrakcyjne na zdjęciach (tak, zawsze szukam w internecie zdjęć przyszłych destynacji!)

Po odwiedzeniu tylko dwóch (skrajnie od siebie oddalonych: Lanzarote i La Palma ) z siedmiu głównych wysp kanaryjskich i jednej małej (Isla Graciosa), nie napiszę, że się totalnie co do nich pomyliłam, ale ...łagodnie do nich przekonałam. 

Z pewnością są atrakcyjne ze względu gwarancji pogodowej, wygodne do podróżowania z dziećmi, fenomenalne temperaturowo zimą i miedzy sobą różne. Każda jest inna i każda ma w swojej ofercie inne atrakcje. Zatem zanim się wybierzecie na którąś, pobuszujcie w internecie na czym najbardziej Wam zależy.

Ja La Palmę będę miło wspominać. Najbardziej podobała mi się jej różnorodność. Każdy znajdzie tam coś atrakcyjnego!

A na koniec ostatnia seria zdjęć.

Widok z plaży na ekologiczną plantację bananów.
Warto pójść na płatną wycieczkę. Atrakcja dla starych i młodych!


piątek, 17 marca 2017

wschód Edenu...

La Palma to jedna z siedmiu wysp kanaryjskich. Przez Hiszpanów nazywana La Isla Bonita (w dosłownym tłumaczeniu to po prostu piękna wyspa).

Słynie z mnóstwa wędrownych szlaków, mrożącej krew w żyłach teorii  mega tsunami, lasów laurowych, z olbrzymiego krateru  w samym środku wyspy (Caldera de Taburiente), najwyższego szczytu Kanarów (Roque de los Muchachos) ze słynnym obserwatorium i największym na świecie optycznym teleskopem oraz wielu, wielu innych atrakcji.

Jest zupełnie inna niż Lanzarote, na której byliśmy rok wcześniej i dużo mniej znana w Polsce. Odpowiedzialni za to są przewoźnicy, którzy bądź nie oferują połaczeń lotniczych wcale lub małą ich ilość. Przyczyna wg miejscowych leży też w lepszym PR Teneryfy :)

Oto kilka fot z bardziej surowego i kapryśnego pogodowo wschodniego wybrzeża La Palmy.

Na początek resort turystyczny, w którym się zatrzymaliśmy. Z racji tzw. low season, poziom gęstości zaludnienia był dla mnie w sam raz. Średnia wieku to w większości osoby w wieku okołoemerytalnym, co zimą jest tu bardzo typowe.

Resort pięknie położony obok jednej z najatrakcyjniejszych plaż La Palmy - Playa de Los Cancajos. Niejakim minusem była bliskość lotniska, ale częstotliwość lotów nie przeszkadzała nam wcale, za to dojazd do hotelu zajął tylko 13 minut.  Pogodowo ta część wyspy była bardziej wiosenna niż letnia. Dlatego, jeśli komuś zależy na lecie, to zimą na pewno lepiej wybrać drugą stronę wyspy lub tak jak my, autem przeprawiać się na drugą stronę w miarę potrzeb i możliwości.


wtorek, 14 marca 2017

czarno-biała La Palma

Publikowanie zdjęć dwa miesiące po wyjeździe to trochę słabe, ale nie umiem inaczej.

Zdjęcia u mnie muszą dojrzeć, poleżakować jak wino,...dopiero wtedy mogę na nie spojrzeć i radykalnym palcem wiele z nich posyłać do wirtualnego kosza.

Dlatego to tyle trwa.

Dziś pierwszy wpis z La Palmy, na której zabawiliśmy tydzień w połowie stycznia. A ściślej, kilka ujęć ze stolicy (Santa Cruz de La Palma) tej słynnej z niezliczonej liczby tras wędrówkowych wyspy kanaryjskiej.

Zapraszam na (prawie) czarno-biały seans.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...