Nie byłabym sobą jakbym nie podzieliła jednego wyjazdu na kilka części.
Próżność zawsze wygrywa. Dzięki kilku postom można zamieścić więcej zdjęć przecież :)
W ostatniej części zapraszam na kilka ujęć z niesamowicie tłocznej (w listopadzie) Granady,
słonecznej Malagi i uroczej miejscowości Almuñecar.
Przełom października i listopada to tygodniowe ferie w szkole Córki.
Można było je wykorzystać, co uczyniliśmy.
Wyruszyliśmy w stronę słońca na południe Hiszpanii do miejscowości Nerja (godzinę drogi autem od Malagi).
To dobry czas, bo ciepło i mało turystów, także można korzystać z plaż bez tłoku oraz odwiedzać okoliczne miejscowości bez dokuczliwego upału.
NERJA
to była nasza miejscowość baza, ale nie jedyna w której byliśmy :)
Obiecałam pokazać kilka fot z okolicy Edynburga, ale trochę skłamałam, bo będą też z Edynburga.
Na początek seria ze wspinaczki na Arthur's Seat. Zacne miejsce na spacer, bieganie, wspinaczkę i oddech na łonie natury.
Łatwo nie było, bo czas nas gonił (słońce powoli chyliło się ku zachodowi)
W pewien styczniowy weekend wróciłam do Szkocji.
Po pół roku pojechałam tym razem do stolicy.
Nie ukrywam, że bałam się pogody, ale...
Było zaskakująco słonecznie i równie zaskakująco zimno.
Za to styczniowe światło było genialne i bardzo sprzyjało robieniu zdjęć.
W starym roku nie zdążyłam ukończyć wszystkiego , co zaplanowałam. Ten mój fotopamiętnik jest przede wszystkim dla mnie, więc...nic nie szkodzi, prawda?
Oto ciąg dalszy naszej lipcowej! podróży po Szkocji.
Nie jestem wielkim fanem muzeów, ale to jest MEGA! Dlatego bardzo gorąco Wam polecam odwiedzić Highland Folk Museum, bo jest rewelacyjne. Bardziej przypomina skansen i spędzicie tam cały dzień, a o nudzie nie ma mowy! Świetne dla dużych i małych! Cena biletu co łaska, choć rekomendowana kwota to ok.11 funtów od osoby.